Tour de France - czyli potocznie Franca
Dystans: 10201km
Wiek: roczek i nadal rośnie
Rower zakupiony został w 2012 roku na dzień dziecka. Było to podyktowane w sumie zachcianką i kaprysem, niż potrzebą relatywnej zmiany. Rower a w zasadzie o ramę tu chodzi rodził się w bólach. Najpierw bowiem, polowałem na ramę CUBE, która potem okazała się trefną i długo czekałem na zwrot pieniędzy. Wreszcie zdecydowałem się na czarną ramę Tor de France.
Marka była nieznana, producent też, jednak po analizie produktów tej marki (tdf) zauważyłem, że są to po prostu rzeczy sygnowane tylko logiem wyścigu a w rzeczywistości są producentów dobrych firm: Authora, Kellysa itp. Genezy ramy i jej "nie francowego" rodowodu - nie udało mi się jednak do tej pory odnaleźć.
Rower zbudowany i użytkowany głównie w sakwiarstwie. Przejechał do tej pory dopiero jedną górska wyprawę w Bieszczady.
Accent Śnieżnik - Accent Snow
Dystans:
Wiek:
Zbudowany dokładnie 26.11.2012 na bazie znanej wam już ramy z tego roweru.
Projekt oparty o części, które dostałem od znajomych i o te, które posiadałem w domu kurzące się tu i ówdzie. W obecnej wersji jest to trzy-biegowy rower oparty o przerzutkę przednią.
Tokaido
Przebieg: 4668km
Wiek: 16 miesięcy

Rower zakupiony w końcu wakacji 2012 roku w celu użytkowania jako rower zimowy. decyzja byla podjęta aby obniżyć koszty exploatacji roweru wyprawowego i nie niszczyć napędu przez sól i inne badziewie. Rower kosztował coś około 200zł, Jeśli dodać do tego zakup błotników i sztycy + siodełka to w sumie określam jego wartość na 300-350zł.
Co mogę o nim napisać? hmm kupiłem go to na początku jarałem się jak wariat! Super i piękny. Bez błotniczków itd. Kiedy założyłem błotniki i bagażnik stał się klasycznym mieszczuchem. Jeszcze zimą pojawiły się kłopoty, przerzutka się rozsypała wyginając hak i ogólnie niszcząc również błotniki bo upadek miał miejsce. Zmieniono na singla i w tej wersji troszkę pojeździł, jednak mimo wszystko to nie było to. Inwestowanie w niego, i ciągłe jego naprawy troszkę, mnie drażniły i zwyczajnie zraziłem się. Tokaido był używany sporadycznie i wreszcie jesienią 2012 roku postanowiłem wykorzystać ramę z Accenta Rangera i wrócić do życia.
Tokaido dał części do kolejnej zimówki. Zastanawiam się tylko co dokładnie przekazał? Koło przednie (tylne bowiem zatarło się i umarło). Korbę biopace i... tyle? Ten rower dodatkowo pokazał mi naprawdę różnicę w wytrzymalości rowerów za 200zł a tych "prawdziwych".
Z perspektywy czasu uważam jednak, że był to dobry zakup, nie straciłem na nim a pozwolił mi przeczekać zimę i poznać smak tego co się zimą jako zimówka może sprawdzać a co zdecydowanie nie. Jak na pierwszy rower - do zajechania zimą. Był w sam raz. Obecnie rama dynda na haku w piwnicy i czeka na lepsze czasy.
Accent Ranger 2009-2012
Dystans: 34696 km
Wiek: 4 lata (42 miesiące)
Oryginalne części *: Mostek, kierownica, koła (piasty).
Rama zakupiona w 2008 roku na jesieni w grudniu. Czekała do stycznia na zmianę. W styczniu 2012 zbudowałem rower na bazie ramy accent ranger.
Rozebrany w czerwcu 2012 roku.
Z tym rowerem mam chyba, jak na razie, najwięcej wspomnień. 4 lata jazdy łącznie prawie 35 tysięcy kilometrów. Rama przejechała wiele krajów europejskich min: Niemcy, Danię, Szwecję, Litwę, Czechy, Austrię i Włochy.
Maszyna ta przeszła wiele modernizacji. W ciągu całego rowerowego "żywota" w tym rowerze, posiadała kierownicę prostą oraz baranka (zdj wyżej). W końcu powróciłem do klasycznej kierownicy z powodu słabej modulacji hamowania klimkomanetek i tak już zostało.
Rower ten woził także 3 amortyzatory. Na początku starego XCP jeszcze przełożonego z Inferno, później XCR aby na końcu u schyłku życia swego dosiąść zaszczytu jazdy z Epiconem powietrznym.
Zmiana ramy ranger na tour de france w czerwcu 2012 podyktowana była próżnością i poszukiwaniem czegoś nowego i oderwaniem się od czerwonej kolorystyki. Rower został dawcą narządów do Francy w 2012 roku.
Accent Inferno 2006-2009
Dystans: 16758km
Wiek: 3 lata
Zakupiony w 2006 roku 6 listopada.
Rozebrany w styczniu 2009 roku.
Pierwszy rower na serio. Pierwszy na którym zbierałem szlify uczyłem się co do czego i pierwszy, który uczył mnie jak się śrubkuje, jak co działa i jak co naprawić. Dobry kompan do jazdy. Rama zmieniona reszta została założona do drugiej maszyny.
Przejechał ze mną najważniejsze. To na nim przekroczyłem pierwszy raz 300 km w 24h, to na nim pojechałem na pierwszą wyprawę i to na nim miałem pierwszy rowerowy wypadek z autem. Zawsze w mej pamięci pozostanie i z perspektywy czasu smutno mi, że sobie odszedł w siną dal... Sprzedaż ramy pozwoliła na zakup bagażnika i sakw w nowym rowerze a tym samym odkryło to przede mną nowe horyzonty.